Start
Cennik
Warunki handlowe
Zamowienie
Kontakt
Ksiazki
Aktualnosci
Kto tu kogo chroni

Kto tu kogo chroni?

Kto nie zada właściwego pytania, ten nie otrzyma też prawidłowej odpowiedzi. Tak więc, nie zdając sobie sprawy z pewnych zmian, można niespodziewanie zostać postawionym przed dokonanymi faktami, w olbrzymim stopniu ograniczającymi jakość życia i swobody obywatelskie. W Anglii już od dwóch lat twa gorąca dyskusja nad trzema nowymi nowelami prawnymi UE. Doprowadziło to tam w dniu 15. lipca 2003 roku do masowych demonstracji w centrum Londynu. Jeżeli nie byliście tam wtedy przypadkiem, nie możecie o tym wiedzieć, ponieważ nie donosił o tym żaden niemiecki (a polski? – przyp. JS) środek masowego przekazu.

Parlament Europejski uchwalił trzy nowe dyrektywy. Mają ona na celu nowe uregulowanie podejścia do suplementów żywnościowych (FSD – Food Supplement Directive), substancji farmaceutycznych (PPD – Pharmaceutical Directive) i tradycyjnych roślinnych środków zdrowotnych (THMPD – Traditional Herbal Medicinal Products Directive). Te nowe dyrektywy mają objąć swym działaniem obszar całej Unii Europejskiej. Spowoduje to katastro-falne skutki dla wszystkich alternatywnych metod leczniczych i dla wszystkich, którzy wolą się leczyć roślinami. Ty-sięcy sprawdzonych substancji, które można dzisiaj jeszcze swobodnie kupić oraz wielu roślin leczniczych, ros-nących w naszym środowisku, nie będzie wolno oferować w wolnym handlu.

Odpowiedzialni politycy argumentują ten krok konieczną ochroną konsumenta i „w imię świętej nauki” wszystkie te substancje powinny być dokładnie zbadane. Jest to dla mnie bezsens, a to z następujących powodów:

Jak skutecznie chronię konsumenta? Stemplując go jako ubezwłasnowolnionego obywatela i insynuując mu, iż nie jest on w stanie samodzielnie odróżnić, co jest dla niego dobre a co złe? Uważam, że do sukcesu doprowadziłaby nas większa ilość informacji, glasnosti i dobre produkty. Jest to też moje osobiste doświadczenie z dwudziesto-letniego okresu klinicznej pracy z Ayurvedą. Ludzie zwracający się do naturalnych metod zdrowotnych i leczniczych są dobrze poinformowani, żyją świadomie i mają doświadczenie z roślinami leczniczymi i środkami domowymi. Dlaczego tacy obywatele, którzy aktywnie odciążają system leczniczy, zostają pouczani i traktowani jak nieświadome dzieci? Jeżeli politykom naprawdę zależy na zdrowiu obywateli, dlaczego nie zabronią sprzedaży tytoniu, alkoholu i fast foodów lub zezwolą na ich sprzedaż tylko za okazaniem lekarskiego atestu? Bo stoją za tym interesy silnych lobby! I to też jest prawdziwy powód noweli prawnych. Właściwie, nie można do tego już nic więcej dodać.

Chwalona ze wszystkich stron nauka nie jest i nigdy nie była neutralna czy obiektywna! Była i jest wykorzystywana przez kolonialny i post-kolonialny imperializm i – bazując w takim samym stopniu na błedach co i na odkryciach – musiała się już zawsze uginać przed trendem czasu czy polityki. Albert Einstein otrzymał na przykład w 1921 roku Nagrodę Nobla nie za swoją teorię względności, która była zbyt kontrowersyjna, lecz za pewną publikację z 1905 roku, którą przyczynił się do opracowania teorii kwantowej. Z pomocą nauki głębi się na całym świecie wiele tradycyjnych systemów wiedzy.

Jakie będą bezpośrednie skutki tej polityki dla każdego konsumenta naturalnych suplementów i środków zdro-wotnych?

  • Wiele, o ile nie większość, znajdujących się dziś w wolnym handlu środków będzie zaszeregowanych jako środki farmaceutyczne, to znaczy, nie będzie ich w wolnym handlu albo też w ogóle.
  • Nie będą więcej możliwe kombinacje ziół z minerałami i produktami zwierzęcymi (wiele środków ayurvedy zawiera w sobie minerały jak żelazo, potas i produkty zwierzęce jak mleko czy miód – ayurveda zostanie zredukowana do rangi systemu zielarskiego).
  • Przeżyje tylko znacznie zredukowana ilość produktów.
  • Cena tych produktów znacznie wzrośnie z powodu wysokich kosztów rejestracji.
  • Nie skończyła się jeszcze debata, komu będzie wolno przepisywać takie produkty i zajmować się ich dystrybucją. Każda recepta prowadzi jednak do podwyższenia ceny preparatu.
  • Dojdzie do serii plajt małych i średnich firm rodzinnych, które nie będą w stanie sprostać wysokim kosztom oraz utracie wielu popularnych produktów.
  • Materiał roślinny, który nie rośnie w Europie może zostać zarejestrowany jedynie wtedy, jeżeli udowodni się jego co najmniej 15-letnie zastosowanie medyczne na starym kontynencie (tzn. żeń-szeń, aloe vera, noni czy inne egzotyczne rośliny nie będą mogły zostać zarejestrowane).
  • Te ograniczenia zdławią inicjatywę własną konsumentów.
  • Zostanie utrudniona praca terapeutyczna lekarzy, felczerów, ekspertow do spraw odżywiania i doradców ds. zdrowia.

Wygląda na to, że pociąg już odjechał. My, lekarze naturalnych systemów i producenci środków naturalnych nie mamy wystarczającego wpływu. Mamy jednak coraz więcej coraz bardziej świadomych klientów i politycy czy też wielki przemysł są jednak zależni od naszych głosów oraz siły nabywczej. Drogie Panie i Panowie, dajcie wyraz swoim przekonaniom, doświadczeniu i woli, aby te resztki tradycyjnych metod, które nam jeszcze zostały nie zniknęły na zawsze w zamieci współczesnego polowania na czarownice.

Hans Heinrich Rhyner

Lekarz naturalny Ayurvedy